Wyniki nie są najgorsze, masz jakąś szansę. Będziesz fajną ciocią dla innych dzieci. Zbyt emocjonalnie podchodzisz do tego. Pewnie tak naprawdę nie chcesz mieć tego dziecka, inaczej już byś była w ciąży. Zapal trawkę, rozluźnij się. Myśl pozytywnie. Czasem na dobre rzeczy trzeba poczekać.
Polki nie chcą mieć dzieci. 32 proc. respondentek w wieku 18–45 lat, pytanych, czy planuje potomstwo, odpowiedziało twierdząco, w tym 17 proc. podało, że w ciągu najbliższych 3-4 lat, a
Krynica Forum 2023. Rynek nieruchomości - INPON 2023 Żaden nie chce mieć dzieci przed 30stka. Kopernik. rok temu. "Mogę potwierdzić" Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN
Laptopy muszą mieć matową matrycę (ekran) o przekątnej co najmniej 13 cali, wbudowaną kamerę HD i zasilacz USB-C. Komputery muszą mieć zainstalowany przez producenta legalny system operacyjny. Maksymalna waga komputera nie może przekraczać 2,5 kg (bez zasilacza).
Rachunki nie wzrosną, jeśli gospodarstwo domowe nie przekroczy ustalonego limitu zużycia. W myśl przepisów na wyższe limity, a więc więcej taniego prądu będzie przysługiwało posiadaczom Karty Dużej Rodziny. Aby skorzystać z tego przywileju, lepiej nie zwlekać z dopełnieniem formalności. Karta Dużej Rodziny – dla kogo?
Niemal każdy z nas rozpoczyna naukę mówienia od tego słowa: Mama, Mutti, Madre, Maminka. Jedno słowo, a tyle ładunku emocjonalnego, tyle radości, nadziei, słońca. Bycie matką to wielkie
Translations in context of "a jeśli nie mogę" in Polish-English from Reverso Context: Jeśli oni mi jeść, że Ja choruję, a jeśli nie mogę jeść Będę słaby,
Karta dla dzieci 7-12. Pokaż dziecku jak bezpiecznie korzystać z karty. wytłumacz dziecku, jak płacić kartą, nigdy nie zapisujcie PINu do karty, podczas płacenia kartą, dziecko powinno ją mieć w zasięgu wzroku i sprawdzać, jaką kwotę akceptuje, dziecko może płacić kartą zbliżeniowo, ale nie może płacić w internecie,
Nie rozumiem jednak tego bólu dupy większości dzieciatych, że jak to, nie chcesz mieć dzieci? Jak możesz nie chcieć! Jak zajdziesz w ciążę i będziesz nosić pod sercem to Ci się zmieni! (true story) Nie widziałam jeszcze nikogo, kto nie chciałby mieć dzieci i namawiał wokół wszystkich innych żeby ich też nie mieli.
Ale nie było. Przez dwa lata staraliśmy się o dziecko, potem zaczęliśmy chodzić po lekarzach. Werdykt był dla mnie jak cios – nie mogę mieć dzieci, nigdy nie zostanę matką. Nie umiałam się z tym pogodzić. To było moje największe pragnienie, a tymczasem… Mąż odszedł ode mnie, bo nie mógł znieść mojej rozpaczy i
ELd1vc.
Jest wzajemna fascynacja, randki, zauroczenie, okres narzeczeństwa i ślub. Z czasem na horyzoncie życia małżeńskiego pojawia się potrzeba posiadania dziecka. I w tym momencie niejedna mężatka słyszy z ust swojego partnera: „Jeszcze nie teraz, nie jestem gotowy na dziecko” albo radykalne słowa: „Nie chcę mieć dzieci”. Co zrobić w sytuacji, gdy potrzeba bycia matką nie synchronizuje się z potrzebą ojcostwa? Jak się zachować w sytuacji, kiedy mąż nie chce dziecka? Kiedy kobieta marzy o maluszku, a partner unika rozmów dotyczących ciąży, powiększenia rodziny i ciągle utrzymuje, że można jeszcze poczekać i nie ma się do czego śpieszyć, nad związkiem mogą pojawić się „czarne chmury”. Brak porozumienia w kwestii tego, jak ma wyglądać rodzina, może doprowadzić do poważnego kryzysu w małżeństwie. Zobacz film: "Jakie badania powinnyście wykonać zanim zdecydujecie się na dziecko?" spis treści 1. Obawy mężczyzn 2. Potrzeby małżonków 1. Obawy mężczyzn Warto pamiętać, że decyzję o posiadaniu dziecka powinni podejmować oboje partnerzy. Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy mąż nie chce dziecka, a kobieta marzy o małym bobasku, którego mogłaby nosić pod swoim sercem? Podobnie jak kobieta może nie być gotowa na macierzyństwo, tak i mężczyzna może nie czuć się gotowy na ojcostwo. Ma to tego prawo. Zanim zaczniemy się kłócić albo wzajemnie na siebie naciskać, wrzeszczeć i wyrzucać pretensje oraz oskarżenia pod swoim adresem, lepiej postarać się zrozumieć motywacje mężczyzny i wysłuchać jego argumentów. Dlaczego panowie zwlekają z decyzją o posiadaniu potomstwa? Przyczyn może być wiele, a znaczna część z nich nie jest uświadomiona przez mężczyzn. Panowie mogą się obawiać tego, czy wraz z pojawieniem się dziecka na świecie będą w stanie zapewnić swojej rodzinie utrzymanie i stabilność finansową. Czy konieczność sprawowania opieki nad dzieckiem i przynajmniej czasowe zrezygnowanie z pracy przez kobietę nie zachwieje budżetem rodziny? Dla mężczyzny, który ma być przecież „głową rodziny”, najważniejsza staje się praca, zarobki i kupno mieszkania. Dopiero na końcu facet pomyśli o dziecku. Czasem mężczyźni obawiają się zmian wskutek pojawienia się małego szkraba na świecie. Boją się, że będą złymi ojcami, że nie będą w stanie pokochać własnego dziecka, że będą powielać błędy wychowawcze własnych rodziców. Może pojawić się również lęk o relacje z partnerką oraz przekonanie, że dziecko zawłaszczy sobie matkę dla siebie, a partner zostanie zepchnięty na boczny tor i będzie musiał rywalizować z własnym szkrabem o uwagę partnerki. Mężczyźni boją się nie tylko tego, że po narodzinach dziecka może zacząć psuć się w relacjach z żoną, ale również lękiem napawa ich perspektywa ogromnej odpowiedzialności oraz konieczność zmiany priorytetów i przeorganizowania swojego dotychczas w miarę ustabilizowanego życia. Kobiety jednak nie mogą dać się złapać w pułapkę myślenia, że skoro nie chce dziecka, to znaczy, że mnie nie kocha. Nieprawda! Odwlekanie decyzji o dziecku nie oznacza braku miłości, co raczej lęk przed nieznanym. Najważniejsza jest wówczas szczera rozmowa, szacunek i zrozumienie. 2. Potrzeby małżonków Jak pogodzić sprzeczne potrzeby małżonków – on nie chce dziecka, ona mocno pragnie zajść w ciążę? Porozumienie wydaje się niemożliwe. Kłótni można było uniknąć znacznie wcześniej. Młodzi ludzie zakochują się w sobie, decydują się być razem, biorą ślub i przyjmują, że wraz ze zgodą na małżeństwo druga strona automatycznie godzi się zostać rodzicem. Jest to błędne myślenie. Nie każdy musi chcieć mieć potomstwo. To, że partner chętnie zajmuje się dziećmi swojego brata nie oznacza, że po ślubie równie chętnie będzie chciał zajmować się własnymi dziećmi i że w ogóle będzie chciał mieć dziecko. Pary zapominają, by o kwestiach posiadania potomstwa rozmawiać wcześniej, tzn. przed ślubem, by później uniknąć rozczarowania, pretensji i żalu. Zanim powiemy sakramentalne „tak”, poznajmy oczekiwania, marzenia i potrzeby partnera. Kwestia posiadania dziecka to jedna z najważniejszych spraw w małżeństwie, dlatego warto przedyskutować ją wcześniej. Sprzeczność interesów w przypadku, kiedy żona chce mieć dziecko, a mężczyzna – nie, nierzadko skutkuje rozstaniem. Mężczyźni powinni jednak mieć świadomość, że zegar biologiczny kobiety tyka i decyzji o dziecku nie można odkładać w nieskończoność. Kiedy mężczyzna zdecyduje się w końcu na dziecko, może się okazać, że jest już za późno. Niekiedy kobiety dają się uwieść myśleniu: „A może postawić go przed faktem dokonanym? Może zafundować sobie 'zaplanowaną wpadkę'?”. Trzeba pamiętać jednak, że dziecko nie jest metodą na ratowanie związku. Jeśli w małżeństwie od dawna coś szwankuje, ciąża kobiety może nie być wcale panaceum na małżeńskie kryzysy, a co więcej – stać się kolejną z przyczyn nieporozumień i kłótni. Oczywiście, wielu panów, którzy wcześniej mieli wiele lęków i obaw, w sytuacji, kiedy pojawia się dziecko, stają się kochającymi i odpowiedzialnymi tatusiami i świetnie odnajdują się w nowej roli. Niestety, istnieją też przypadki, że nawet oczekiwanie na dziecko nie nadaje związkowi sensu, gdyż już wcześniej tego sensu brakowało. W ten sposób nie tylko krzywdzimy samych siebie, ale też niczemu niewinne dziecko. Poza tym, mężczyzna zmuszony do ojcostwa może poczuć się oszukany i najzwyczajniej w świecie odejść od partnerki. W sytuacji, kiedy trudno dojść do porozumienia w kwestii posiadania dziecka, najlepiej, by para skonsultowała się ze specjalistą, np. psychologiem albo skorzystała z terapii małżeńskiej. Być może zwlekanie z decyzją o dziecku ma znacznie głębsze przyczyny niż się na pierwszy rzut oka wydaje… polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Kamila Drozd Psycholog społeczny, autorka wielu publikacji dotyczących rozwoju osobistego oraz warsztatów z doradztwa zawodowego i komunikacji międzypłciowej.
Dołączył: 2006-04-22 Miasto: Ny Liczba postów: 3494 14 września 2012, 09:45 Wiecie, właśnie wróciłam od ginekologa i naprawdę się załamałam... Siedzę w domu i płaczę. Dowiedziałam się, że najprawdopodobniej nigdy nie będę mogła mieć dzieci: dla mojego przypadku są 2 wyjścia: albo teraz zajdę w ciążę (jak, z kim - kocham mojego faceta bardzo, ale nasz związek jest bardzo trudny i obecnie w fazie rozwoju... ) - albo pozostaje zamrożenie komórek jajowych jak do in vitro. Właśnie sprawdzałam cenniki i mnie to powaliło, to idzie w tysiące... Jestem roztrzęsiona i potrzebuję z kimś pogadać... Co byście zrobiły na moim miejscu?Nawet nie wiem, jak mam to powiedzieć mojemu facetowi (czy w ogóle mówić?).... unodostress 14 września 2012, 11:36 Ja bym powiedziała. Może akurat dziecko was zbliży. Dobrze to przemyśl, bo dziecko to nie zabawka. Musisz się zastanowić, znaleźć argumenty za i przeciw posiadaniu teraz dziecka. To poważna sama napisałaś dziecko to nie jest rzecz.. nie można w celu poprawienia sytuacji w związku decydować się na dziecko.. jak jest super wtedy dziecko a nie jako koło ratunkowe.. bo jak w związku mimo to będzie się źle działo to właśnie ono w tym wszystkim ucierpi, a autorka zostanie samotną matką jak dla mnie najlepsze wyjścia to rozmowa z facetem. po prostu musisz mu powiedzieć bo to wasza sprawa, a nie tylko Twoja. jeśli teraz to przemilczysz, a za X lat nadal będziecie razem i będziecie chcieli dziecko to wyrzuty sumienia Cię zjedzą po prostu, że nie pogadałaś jak był na to moment.. a jeżeli on sceptycznie podejdzie do tematu, a wręcz się przestraszy to jeśli jesteś pewna, że chcesz mieć dzieci to skołuj kasę spod ziemi żeby się później nie okazało, że olałaś jedyną szansę.. KoPiKo83 14 września 2012, 12:26 zasiegnelabym jeszcze kilku opinii lekarskich, lekarze lubia pierniczyc bez sensu, ja i moj brat zostalismy zrobieni bezproblemowo mimo ze lekarz nie dawal mojej mamie szans na zajscie w ciaze Dołączył: 2006-03-29 Miasto: Płock Liczba postów: 477 14 września 2012, 12:32 moja droga, da się wyleczyć, możesz być na etapie 37-latki, ja miałam wszystkich hormonów żeńskich mniej niż kobieta po menopauzie średnio o połowe czyli tyle co nic :) czyli wychodziło że miałam ponad 60 lat hehehe mi lekarz broń boże nie powiedział że mam stawać na rzęsach :) Dołączył: 2009-07-25 Miasto: Aha Liczba postów: 4104 14 września 2012, 12:34 Boze co za lekarz.. Dziewczyno biegnij do inngo lekarza.. Moja znajoma miala podobnie, okazalo sie ze takie rzeczy mozna zarrzymac leczeniem homonalnym.. Dochodzi do 30tki i dopiero teraz bedzie planowala dzieci. Z tego co wiem nie ma problemu:) Dołączył: 2009-06-05 Miasto: Nibylandia Liczba postów: 2679 14 września 2012, 12:43 Koniecznie idz do innego lekarza i skonsultuj to. Ten na jakiej podstawie stwierdził diagnoze?? Zrobił Ci badania? Bez badania hormonów i rezerwy jajnikowej nie da się stwierdzić nic. Ja na Twoim miejscu ochłonełabym trochę i wybrała się do dobrego specjalisty. Loca90 14 września 2012, 12:56 Przykro mi :( staram się właśnie o dziecko i załamałabym się słysząc taką informację...Oczywiście, że porozmawiaj z partnerem! No chyba, że mu nie ufasz, ale wtedy jaki sens miałby związek? Dołączył: 2011-05-30 Miasto: Tam Gdzie Spełniają Się Marzenia Liczba postów: 383 14 września 2012, 12:59 Mnie się wydaje że po pierwsze powinnaś koniecznie iść na konsultację do innego lekarza, a nawet dwóch. Poszukaj takich którzy mają dobre opnie, np. na "znany lekarz" a jeszcze lepiej jeśli zajmują się leczeniem niepłodności. Niestety są lekarze którzy czasem mówią dziwne porozmawiaj z kimś bliskim, może z Mamą? Ja rozumiem że jeśli Twój związek jest świeży i "rozwojowy" zrzucanie na drugą osobę takiej informacji może Was oboje wszystkim potwierdź diagnozę! Dołączył: 2012-07-07 Miasto: Poznań Liczba postów: 180 14 września 2012, 13:20 Mnie by to nie wzruszyło, bo nie lubię dzieci i nie chcę ich mieć. Jednak w twoim przypadku proponuję pierwsze co to porozmawiać ze swoim facetem. dajen90 14 września 2012, 13:45 mam 22 lata jakbym była na Twoim miejscu to zdecydowałabym się na dziecko zresztą Mój mi to samo mówił (gadaliśmy o tym co by było gdyby..) Dołączył: 2007-10-23 Miasto: Legionowo Liczba postów: 3712 14 września 2012, 13:59 Trochę siedzę w temacie. Pamiętaj, że mrożenie oocytów nie jest jeszcze bardzo rozwinięte. Też bym Ci doradziła dodatkowe konsultacje i rozmowę z najbliższymi.
Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Autor Wiadomość Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. znam matki, ktore urodziy dzieci chociaz nei chcialy, z presji. I powiem wam, ze to koszmarny widok. Owszem one wychowuja te dzieci, ale nic wiecej. Zero emocji, uczuc. Nigdy nei wdzialam, zeby przytulily takie dziecko, pocalowaly... Jest tylko krytyka i wieczne klotnie, w torych non stop sie przewija: "zaluje ze cie urodzilam" i w jednym przypadku tak juz 20 kobiet nie chce meic dzieci, to nie ma co jej wmawiac egoizmu, nieodpowiedzialnosc etc. ani jej namawiac tylko sie za nia modlic. bo inaczej nic dobregoz tego nie wyjdzie. Na zewnatzr: spelniony obowiazek - urodzone dziecko. Wewnatzr tragedia tego dziecka i matki. Śr lis 09, 2011 20:52 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób _________________Ania Wt lis 15, 2011 14:47 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Temat stary już troszke ale wypowiem nie wiadomo czy nie zmieni się dopiero po urodzeniu dziecka kobieta przekonuje się do macierzyństwa i jej zdanie na ten temat zmienia sie o 180 przypadki warto dać sobie i dziecku szanse(zwłaszcza jeżeli już sie pocznie o co w normalnym współżyjącym małżęństwie nietrudno,nawet przy zabezpieczaniu się),kobieta została przecież stworzona do bycia matką czy to w sensie fizycznym czy tylko nasza też mogą i powinny być dobrymi "matkami" dla np gdzieś że każda kobieta jest powołana do tzw dlaczego Kościół nie chce się zgadzać na bezdzietność:miłość małżeńska musi być płodna,współżycie seksualne zarezerwowane tylko dla małżeństw też nie może być oderwane od płodności. Śr lis 16, 2011 17:39 aggeusz Dołączył(a): So lip 10, 2010 12:46Posty: 1 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Wiele osób jest bezdzietnymi i takie bezdzietne małżeństwa chcą mieć dzieci i oczekują na adopcję. Od kilku lat spotykamy takie małżeństwa na dialogach małżeńskich a potem widzę ich radość z otrzymania ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii biskupiej. Śr sty 11, 2012 19:05 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. szumi napisał(a):Naprawdę się kochający naturalnie chcą tę miłość 'przekuć' na owszem, jest to sakrament dla osób naprawdę się zgadzam się. Uważam, że małżeństwo może być bardzo szczęśliwe BEZ dzieci - a nawet szczęśliwsze niż z dziećmi. Dzieci to masa problemów i wieczny stres. N sty 15, 2012 16:40 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. aggeusz napisał(a):Jeśli ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii po co się radzić? Jeśli oboje się dogadają, że nie chcą dzieci, to czemu mają nie wziąć ślubu kościelnego? Mają się spowiadać ze swoich pogladów księdzu? Po co? N sty 15, 2012 16:42 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób Co do cech - tak, wyłażą z nas wtedy również te najgorsze cechy....Dziecko potrafi doprowadzić do furii na maxa....Nie uważam by dzieci dawały mi jakikolwiek napęd do pracy, raczej zniechęcenie życiem z powodu wiecznego stresu, problemów i wydatków ciągłych....Jak już są - trzeba wychować i uważam by dzieci mnie rozwijały - raczej czuję , że się cofam w rozwoju - no ale taki już los matek... N sty 15, 2012 16:45 mareta Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17Posty: 2586 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. "Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego małżeństwa. N sty 15, 2012 18:11 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było N sty 15, 2012 18:32 epsilon Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 21:32Posty: 111 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było I myslisz, ze Bog da sie na to "nabrac"? N sty 15, 2012 22:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):No to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było Sadzę, że lepiej urodzić i oddać innym ludziom, którzy je pokochają. Plan będzie wykonany. Możecie sobie zmajstrować jeszcze jedno na takich samych zasadach. 20% par nie może mieć dzieci. Będzie usprawiedliwienie: mamy defekt, ale mimo to zmajstrowaliśmy te dzieci. Bóg zadowolony, rodzice adopcyjni też....my mamy spokojne sumienie. N sty 15, 2012 22:49 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm współczuję ci. Serio, poważnie mówię. Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. Jesteśmy niepodzielną jednością, i nie miałam pojęcia że można tak kogoś kochać póki się nie urodzili. Nie znałam tej dumy jak to kiedy Bąbel odnosi kolejne sukcesy jako czołowy bystrzak matematyczny w klasie, i takiej samej kiedy Bąbelek wreszczie narysował "ludzia" w przedszkolu bo do tej pory tylko bazgrał Tego uczucia kiedy się przytulają, włażą na kolana, (nawet starszy- już wielki chłop). Co więcej podobne odczucia mają moje kolezanki (jest nas 4 młode mamy w pracy) i tak samo tęsknią za swoimi słodziakami. Ja jestem pewna że dzieci sprawiają że staję się lepszym człowiekiem, i nawet ich marudzenie i wybryki są dla mnie szkołą cierpliwosci- jasne, porażki sie zdarzają jak każdemu. _________________Ania Cz sty 19, 2012 18:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. A nie zauważyłaś, że TY "wakacje" od dzieci masz CODZIENNIE będąc w pracy, a tamta matka "wakacji" od dzieci nie ma NIGDY? Ma ona pełne prawo chociaż raz w roku odpocząć od dzieci i wręcz jest to konieczne!!! Ty odpoczywasz od dzieci całymi roboczymi tygodniami - a tylko wieczorami, w weekendy i na urlopie masz dla nich naprawdę ja chodziła do pracy to marzyłabym o wakacjach z dziećmi. Póki co marzę o wakacjach BEZ DZIECI. Pt sty 20, 2012 10:17 zielona Dołączył(a): Śr paź 19, 2005 15:25Posty: 581 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Ikm, ja odczytałam post kropeczki jako właśnie wyraz zrozumienia m. in. dla Twojej sytuacji. Pt sty 20, 2012 20:24 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm, nie wiem czy można nawać wakacjami od dzieci po prostu zwykła konieczność utrzymania rodziny. Z jednymi zarobkami byłoby u nas cienko, więc pracuję (cięzko, i za dużo), nie narzekam, dziekuję BOgu za wspaniałe dzieci i za każda chwilę z nimi. Dziewczyna o której wspomniałam podjęła inną decyzję i nie wróciła do pracy, w sumie nie mozna powiedziec że tego załuje- bo tak naparwdę życie mamy pracującej jest trudne i zwykle dzień jest zapakowany szczelnie obowiązkami od świtu do nocy, ale ma takie odczucie o jakich wspomniałam. Ja osobiście uważam że lepiej jest jak kobieta pracuje, (lepiej dla jej psychiki), a optymalnie jeśli ma możliwośc pracować mniej godzin a przynamniej mniej niż ja naprzykład:) (ten tydzień - 8- 24- 8- 12- 24). Ja wstaję codziennie o 6 albo wcześniej, zawożę dzieci doszkoły i przedszkola, w pracy muszę być przed po 15 je odbieram (mówię o dniach kiedy pracuję "tylko" 8 godzin), często zakupy robię późnym wieczorem, gotuje, robię normalnie wszystko w domu, sprawdzam synkowi lekcje, zawożę na basen, często bywa tak że usiąśc na chwile mogę dopiero o 22. A pomimo to sa dla mnie wieczną radością. Nie wiem z czego to wynika. Uwielbiam Bąbli i tyle ... _________________Ania So lut 04, 2012 20:44 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
nie mogę mieć dzieci forum